Siedmiu na dziesięciu menedżerów e-commerce pracuje więcej, niż chciałoby lub powinno. Co trzeci ma dla siebie mniej niż godzinę dziennie. W branży, w której zamówienia spływają przez całą dobę, a Black Friday co roku wywraca kalendarze, trudno uznać to za zaskoczenie.
Ciekawsze jest to, czego nie widać w liczbie przepracowanych godzin. Z raportu „Zdrowy e-commerce 2026” Izby Gospodarki Elektronicznej i Mobile Institute wynika, że zdrowie menedżerów zależy przede wszystkim od tego, czy potrafią psychicznie odłączyć się od pracy. W tej grupie mało kto to umie. Dla firm to ważny sygnał. Jeśli problemem nie jest grafik, elastyczne godziny i kolejne benefity niewiele zmienią.
Satysfakcjonująca praca, która zabiera przestrzeń prywatną
Menedżerowie e-commerce lubią swoją pracę. Prawie połowa uważa ją za ciekawą i satysfakcjonującą, częściej niż inne grupy badanych. Opisują ją jako elastyczną i przewidywalną, z rzadkimi konfliktami w zespole. Mimo to tylko 7 proc. z nich twierdzi, że praca dobrze wpływa na ich życie. Wśród ogółu Polaków mówi tak co drugi badany. Większość menedżerów uznaje ten wpływ za neutralny, a 32 proc. przyznaje, że jest negatywny.
Ta deklarowana neutralność słabo pasuje do codzienności poza biurem. Co szósty menedżer regularnie pracuje w weekendy, a co czwarty stresuje się pracą po jej zakończeniu. W obu przypadkach to wyraźnie więcej niż wśród ogółu internautów. Granica zaciera się najbardziej w niedzielny wieczór. 27 proc. menedżerów sprawdza wtedy maile i planuje poniedziałek, dwa i pół raza częściej niż przeciętny badany. Stres trafia też do domu: wolny od niego jest tylko co czwarty dom menedżera, wobec około 40 proc. w całej próbie.
Praca nie musi być nielubiana, żeby zabierać czas na regenerację. Wystarczy, że angażuje na tyle, by zajmować uwagę, która formalnie do niej nie należy. Menedżerowie dobrze znają tę cenę. Połowa nie chciałaby, żeby ich dzieci wykonywały podobną pracę, i jako powód wskazuje jej wymagający, czasochłonny charakter.
Zdrowie menedżerów: dobre w deklaracjach, gorsze w objawach
Zapytani ogólnie o zdrowie, menedżerowie e-commerce oceniają je lepiej niż reszta badanych. Pytania o konkretne objawy pokazują zupełnie inny obraz.
Ryzyko zaburzeń depresyjnych jest w tej grupie ponad dwukrotnie wyższe niż średnio. Prawie 79 proc. menedżerów regularnie zmaga się z bólem pleców, niemal 64 proc. z wyczerpaniem, a blisko czterech na dziesięciu ma chorobę przewlekłą. Mimo to około połowa ocenia swoje zdrowie jako dobre lub bardzo dobre.
Przy długotrwałym przeciążeniu ból i zmęczenie przestają być sygnałem ostrzegawczym i stają się tłem codzienności. Przyznanie się do słabości kłóci się też z wizerunkiem sprawczego lidera. Skoro znajomi na podobnych stanowiskach czują się tak samo, dolegliwości łatwo uznać za normalny koszt roli.
Dla działów HR to praktyczny problem. Ogólne ankiety o samopoczuciu mogą pokazywać, że kadra zarządzająca radzi sobie dobrze, długo zanim przeciążenie przełoży się na zwolnienia lekarskie, rotację i gorsze decyzje.
Elastyczny grafik nie uczy odpoczywania
Tylko 1 proc. menedżerów bez wahania mówi, że potrafi zatrzymać się w biegu. Wśród ogółu Polaków jest to 20 proc. Co trzeci menedżer przyznaje, że w ogóle tego nie potrafi, a większość pozostałych potrzebuje impulsu z zewnątrz: uwagi bliskich, zalecenia lekarza albo sygnału od własnego organizmu.
Najczęściej tym impulsem jest pogorszenie zdrowia, które skłania do zwolnienia 38 proc. menedżerów, wobec 25 proc. ogółu. Spadek efektywności w pracy działa jako hamulec rzadziej. Menedżerowie zatrzymują się więc dopiero wtedy, gdy problem staje się poważny. Nie pomaga też odkładanie odpoczynku na później, do urlopu albo do chwili, gdy „się dorobią”. Nawet długi wyjazd niewiele zmieni, jeśli po powrocie sposób pracy zostanie taki sam.
Dla pracodawców najważniejsze jest to, że elastyczne godziny czy czas dla rodziny nie mają związku ze zdolnością do zatrzymania się. W grupie menedżerów korelacja jest nawet lekko ujemna. Można mieć elastyczny grafik i nie umieć przestać myśleć o pracy. Umiejętność odłączenia się wiąże się za to wyraźnie z mniejszym pracoholizmem i lepszym zdrowiem. Kierunek tej zależności nie jest przesądzony, bo dobra kondycja może też ułatwiać odpoczynek. Jeśli jednak firma ma zainwestować w jedną kompetencję swoich menedżerów, ta wydaje się najbardziej obiecująca.
Paradoks work-life balance w e-commerce
Równowaga między pracą a życiem jest ważna dla dwóch trzecich menedżerów e-commerce. Jednocześnie oceniają ją u siebie najsłabiej ze wszystkich badanych grup.
Najbardziej cenią ją ci, którzy jej nie mają. Za ważną uważa ją 75 proc. menedżerów z najwyżej godziną wolnego dziennie i 54 proc. tych, którzy mają co najmniej cztery godziny. Kto żyje w równowadze, rzadziej o niej mówi.
Na tym tle wyraźnie widać cztery typy menedżerów:
- Aspirujący (61 proc.) cenią równowagę, ale jej nie mają. Rozdźwięk między ideałem a codziennością sam w sobie pogarsza ich samopoczucie.
- Zatopieni w pracy (około 20 proc.) żyją podobnie, a czują się nieco lepiej. Skoro równowaga nie jest dla nich wartością, jej brak mniej boli, przynajmniej na krótką metę.
- Wolni Strzelcy mają sporo czasu dla siebie i najrzadziej czują się przeciążeni, choć o work-life balance w ogóle nie myślą.
- Zbalansowani (11 proc.) to najzdrowsza grupa, mimo że wszyscy są pracoholikami.
Zbalansowani pracują intensywnie, a ich dobrostan psychiczny jest ponad dwa razy lepszy niż u Aspirujących. Różni ich umiejętność odłączenia się, nie mniejsza liczba godzin.
Nie warto jednak przeceniać tego wyniku. Nawet Zbalansowani wypadają wyraźnie gorzej od przeciętnego respondenta (WHO-5 na poziomie 37,6 wobec 65,2). Intensywna praca wciąż kosztuje, tylko mniej.
Sens i granice. Czego uczą najzdrowsze grupy w badaniu
Najlepsze zdrowie w całym badaniu mają osoby, które lubią swoją pracę i nie przenoszą jej do domu. Ich dobrostan psychiczny jest najwyższy (WHO-5 na poziomie 78,4), a chorobę przewlekłą ma tylko 12 proc. z nich. Liczy się połączenie dwóch rzeczy: poczucia sensu i wyraźnej granicy.
Podobnie jest wśród właścicieli firm. Jako grupa należą do najbardziej obciążonych, ale ci, dla których praca jest ciekawa lub satysfakcjonująca, mają wyniki wyraźnie powyżej średniej. Zaangażowanie działa jak bufor. Menedżerowie e-commerce spełniają pierwszy z tych warunków, bo swoją pracę lubią. Brakuje im drugiego. Samo zaangażowanie, bez granicy, zdrowia nie ochroni.
Wellbeing menedżerów jako element zarządzania ryzykiem
Większości menedżerów nie trzeba przekonywać, że równowaga jest ważna. Potrzebują konkretnych narzędzi: umiejętności stawiania granic, delegowania i pozbycia się poczucia winy, gdy nie pracują.
Maciej Stępień, Director of E-commerce w Medicine, zwraca uwagę, że regularnie sport uprawia tylko 10 proc. menedżerów, choć wiedzę o zdrowiu mają dużą. Brakuje im przestrzeni, by z niej skorzystać, dlatego część odpowiedzialności musi przejąć organizacja.
To również kwestia biznesowa. Stres i niedosypianie odbijają się na jakości decyzji, rotacji i wynikach, więc dbanie o zdrowie menedżerów staje się częścią zarządzania ryzykiem.
W praktyce chodzi o rzeczy proste, choć wymagające konsekwencji: planowanie obciążeń pod sezonowe szczyty, jasne zasady dostępności po godzinach i zastępstwa, które pozwalają naprawdę zniknąć na urlopie. Liczy się też przykład z góry. Mail od dyrektora wysłany w niedzielę wieczorem zespół odczyta jako oczekiwanie, cokolwiek mówi polityka firmy.
E-commerce dopracował procesy, które działają bez przerwy. Ten tryb przeniósł się na ludzi, którzy nimi zarządzają. Agnieszka Węglewska z Bluerank Healthcare ujmuje to tak: „E-commerce nauczył się skalować sprzedaż. Teraz musi nauczyć się skalować odpowiedzialność za ludzi”. Pierwszym krokiem może być nauczenie menedżerów tego, czego dziś prawie nikt z nich nie potrafi: zatrzymania się, zanim zrobi to za nich organizm.
Artykuł powstał na podstawie wybranych danych i wniosków z raportu „Zdrowy E-commerce” przygotowanego przez Izbę Gospodarki Elektronicznej i Mobile Institute.
