Przez lata tani import z chińskich platform korzystał z przepisu, który powstał z myślą o zupełnie innym handlu. Zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro miało oszczędzać celnikom pracy przy drobnych, sporadycznych paczkach. W czasach Temu i Shein stało się fundamentem modelu biznesowego, w którym miliony pojedynczych zamówień trafiały do Europy bezpośrednio z fabryk. W 2024 roku unijne służby celne obsłużyły 4,6 mld takich przesyłek, w zdecydowanej większości z Chin.
Od 1 lipca 2026 roku zwolnienie nie obowiązuje, a każda kategoria towaru w taniej paczce spoza Unii jest objęta cłem w wysokości 3 euro. Na pierwszy rzut oka to techniczna korekta przepisów celnych. W praktyce dotyka ona samej logiki, na której zbudowano tani transgraniczny e-commerce: przekonania, że opłaca się wysyłać przez pół świata paczkę wartą kilka euro. Po kilku miesiącach obowiązywania nowych zasad widać, że chińskie platformy nie zamierzają wycofywać się z europejskiego rynku. Zmieniają za to sposób, w jaki na nim działają. Dla polskich sklepów ta zmiana może mieć większe znaczenie niż samo cło, bo część nowej infrastruktury platform powstaje właśnie w Polsce.
Dlaczego Unia zrezygnowała ze zwolnienia dla małych paczek
Spór o tanie przesyłki z Chin od początku dotyczył czegoś więcej niż wpływów budżetowych. Europejski sprzedawca, który sprowadza towar hurtowo, płaci od niego cło i odpowiada za jego zgodność z unijnymi normami. Platforma wysyłająca ten sam produkt bezpośrednio do klienta w pojedynczej paczce przez lata unikała obu tych kosztów. Rada UE, uzasadniając nową opłatę, wskazała właśnie na nieuczciwą konkurencję wobec unijnych sprzedawców, zagrożenia dla zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów, oszustwa celne oraz skutki środowiskowe.
Drugi problem był czysto praktyczny. Żadna administracja celna nie jest w stanie sprawdzić miliardów różnych przesyłek, z których każda zawiera kilka drobiazgów. Lea Auffret z europejskiej organizacji konsumenckiej BEUC zwracała uwagę, że duże partie identycznych towarów są dla celników znacznie łatwiejsze do kontroli niż dziesiątki tysięcy pojedynczych paczek. Wyższa cena importu jest więc tylko częścią celu. Drugą jest zmiana jego formy na taką, nad którą państwa mogą realnie sprawować kontrolę.
Potrzebę wspólnego rozwiązania dobrze pokazała Francja. Gdy w marcu wprowadziła własną opłatę od małych paczek, część platform przekierowała strumienie towarów do hubów w innych krajach Unii, skąd trafiały do francuskich klientów drogą lądową. Na jednolitym rynku krajowa opłata działa jak znak objazdu. Dopiero regulacja obejmująca całą Unię zamyka tę drogę.
Cło liczone od kategorii uderza w zakupy „wszystkiego po trochu”
Konstrukcja nowej opłaty jest ciekawsza niż jej wysokość. Cło nie jest pobierane od paczki, tylko od każdego rodzaju towaru według kodu taryfowego. Na przykład, trzy identyczne bawełniane koszulki stanowią jedną pozycję towarową i są objęte jedną opłatą w wysokości 3 euro. Gdyby w tej samej paczce znalazł się jeszcze zegarek, opłaty byłyby już dwie. Koszt zamówienia zależy więc bardziej od jego różnorodności niż od wartości.
To trafia w samą istotę zakupów na Temu czy AliExpress. Typowy koszyk na takich platformach to zbiór przypadkowych, tanich rzeczy z różnych kategorii: gadżet do kuchni, etui na telefon, ozdoba do pokoju, drobna elektronika. Każda z nich osobno kosztuje niewiele, ale razem generują kilka opłat celnych. Droższy, pojedynczy produkt zamawiany świadomie odczuje zmianę w niewielkim stopniu. Najbardziej obciążony zostaje więc zakup impulsywny, który był jednym z motorów wzrostu chińskich platform.
Obecna stawka ma charakter przejściowy i obowiązuje do 1 lipca 2028 roku. Nie jest też ostatnim kosztem w tym segmencie. Unia zapowiedziała osobną opłatę manipulacyjną, która ma zostać wprowadzona najpóźniej 1 listopada 2026 roku i wynieść 2 euro za każdą kategorię towaru.
Chińskie platformy przenoszą się bliżej klienta
Cło 3 euro obciąża paczki wysyłane do klienta bezpośrednio spoza Unii. Towar sprowadzony hurtowo do europejskiego magazynu i stamtąd rozsyłany płaci zwykłe cło od całej partii, a nie od każdej przesyłki. Dla platform wniosek był oczywisty na długo przed lipcem. Już na początku 2025 roku Temu zapowiadało, że docelowo 80 proc. sprzedaży w Europie będzie realizowane z lokalnych magazynów, a Shein uruchomił duże centrum logistyczne pod Wrocławiem. Pierwsze tygodnie po wejściu przepisów potwierdziły ten kierunek: belgijscy celnicy odnotowali w lipcu wzrost liczby zgłoszeń dotyczących towarów o wartości powyżej 150 euro, czyli większych partii przeznaczonych do dalszej dystrybucji.
Z perspektywy europejskich sprzedawców to dość paradoksalny efekt. Regulacja, która miała wyrównać warunki konkurencji, popycha chińskie platformy do budowy lokalnej logistyki, a więc także do skrócenia czasu dostawy. Tymczasem właśnie szybka dostawa była jedną z nielicznych przewag, które krajowe sklepy miały nad Temu czy Shein. Klient, który dotychczas akceptował kilkunastodniowe oczekiwanie w zamian za niską cenę, może wkrótce dostać podobny produkt w dwa, trzy dni.
Platformy muszą też zdecydować, jak pokazać klientowi nowy koszt. Temu i Shein wybrały różne drogi: Temu zaczęło wykazywać opłatę jako osobną pozycję, a Shein wliczył ją w ceny produktów. Pierwsze rozwiązanie zachowuje niską cenę na liście produktów, ale zaskakuje klienta dopiero w koszyku. Drugie lepiej chroni doświadczenie zakupowe, za to osłabia komunikat o najniższej cenie, na którym zbudowano marki obu platform. Cło stało się w ten sposób problemem projektowania ścieżki zakupowej, a nie wyłącznie kosztem logistycznym.
Znaczące jest również to, że Shein zaczął się dostosowywać jeszcze przed wejściem przepisów w życie. Według Reutersa firma podniosła ceny i ograniczyła reklamę online w oczekiwaniu na unijne opłaty, godząc się na wyraźny spadek sprzedaży w Europie. Platforma wolała zrezygnować z części zamówień, niż dopłacać do pozyskiwania klientów, którzy po lipcu przestaliby być rentowni. To sygnał, że era wzrostu za wszelką cenę na europejskim rynku dobiega końca, a jej miejsce zajmuje walka o bardziej opłacalne koszyki.
Czy wyższa cena wystarczy, żeby klienci zmienili nawyki
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak konsumentów. Opłata w wysokości kilku euro może zniechęcić kogoś, kto kupował wyłącznie dlatego, że było najtaniej. Znacznie trudniej ocenić jej wpływ na osoby, dla których przeglądanie Temu czy Shein jest formą rozrywki i odkrywania nowych produktów. Młodsi konsumenci częściej traktują zakupy jako element stylu życia i częściej kupują pod wpływem impulsu. Można przypuszczać, że takie zachowania są mniej wrażliwe na kilkuzłotową różnicę niż racjonalne porównywanie cen.
Pierwsze sygnały z rynku sugerują jednak, że cło zmienia więcej niż tylko zachowania najbardziej oszczędnych klientów. We Francji badanie Joko, oparte na danych transakcyjnych, wykazało, że Temu w ciągu jednego kwartału straciło ponad jedną trzecią aktywnych klientów, a odpływ dotknął także osób kupujących regularnie. Jednocześnie rośnie wartość koszyka, co może oznaczać, że część klientów zamiast rezygnować z zakupów, zamawia rzadziej, ale więcej naraz. Francuskie dane trzeba jednak czytać ostrożnie, bo od września obowiązuje tam dodatkowo krajowa opłata od odzieży fast fashion.
Podobny problem z interpretacją widać w Polsce. Według badania Mediapanel liczba użytkowników Temu spadała już od początku roku, na długo przed wprowadzeniem cła. Autorzy raportu Gemius jako możliwe przyczyny wskazują zarówno zmiany celne, jak i ograniczenie wydatków reklamowych. Trudno więc rozstrzygnąć, czy klienci odchodzą, bo zakupy zdrożały, czy dlatego, że platforma przestała ich tak intensywnie przyciągać reklamą. Prawdopodobnie działają oba czynniki jednocześnie. Nie zmienia to faktu, że Temu pozostaje drugą po Allegro najbardziej rozpoznawalną platformą zakupową w Polsce, a słabszy zasięg nie oznacza utraty pozycji.
Organizacje konsumenckie zachowują w tej sprawie ostrożność. Lea Auffret z BEUC zaznaczała, że jest za wcześnie, by ocenić, czy kupujący trwale zmieniają nawyki. Wiele będzie zależeć od tego, czy platformy zdołają zrekompensować wyższe ceny szybszą dostawą z europejskich magazynów. Jeśli tak, część klientów może wrócić, uznając kilka euro więcej za uczciwą cenę za krótsze czekanie.
Co cło na małe paczki oznacza dla polskich sklepów
Polska jest w tej historii zarówno rynkiem, jak i zapleczem. Z jednej strony to jeden z najważniejszych europejskich rynków Temu, które w pierwszej połowie 2025 roku miało w Polsce trzecią co do wielkości bazę użytkowników w Unii. Z drugiej, centralne położenie i rozwinięta logistyka sprawiają, że właśnie tutaj powstają magazyny obsługujące klientów w całej Europie. Dla krajowych sklepów oznacza to, że konkurent, który dotychczas wysyłał towar z drugiego końca świata, coraz częściej będzie działał z tego samego regionu.
Z tego powodu cło pomaga polskim sprzedawcom mniej, niż mogłoby się wydawać. Najmocniej podnosi koszt najtańszych, wielokategoryjnych zamówień, a więc segmentu, w którym krajowe sklepy i tak rzadko konkurowały. W obszarach, w których polski e-commerce był silny, przewaga może się nawet zmniejszyć. Szybka dostawa do automatu paczkowego jest w Polsce standardem: według raportu Gemius z automatów korzystało w ciągu roku 84 proc. kupujących online. Jeśli Temu czy Shein zaczną dostarczać z polskich magazynów w podobnym czasie, szybka dostawa przestanie wyróżniać lokalnych sprzedawców.
Najbardziej odczują zmianę te polskie firmy, które same opierały się na wysyłce z Chin. Sklep działający w modelu dropshippingu, w którym dostawca wysyła paczkę bezpośrednio do klienta, co do zasady podlega tym samym regułom co Temu. Dla takich firm lipcowa zmiana oznacza konieczność przeliczenia marż, a często także decyzję o utrzymywaniu zapasów w kraju. Sklepów, które importują towar hurtowo i wysyłają go z własnego magazynu, nowe przepisy bezpośrednio nie dotyczą.
Pewną szansą jest natomiast zmniejszenie różnicy cenowej w części kategorii. Klient, który za zamówienie z Chin zapłaci kilkanaście złotych więcej niż rok temu, chętniej porówna ofertę z produktem dostępnym w polskim sklepie. Wówczas o wyborze mogą zdecydować czynniki, w których krajowi sprzedawcy mają naturalną przewagę: pewność co do bezpieczeństwa produktu, przejrzyste zasady zwrotów i obsługa klienta w języku polskim. Warunkiem jest jednak to, by sklepy potrafiły te zalety jasno komunikować, zamiast próbować wygrywać wyłącznie ceną.
Tymczasowe cło, trwała zmiana modelu
Obecne cło jest rozwiązaniem przejściowym, ale kierunek zmian wydaje się przesądzony. Reforma unijnego kodeksu celnego zakłada, że platformy ułatwiające sprzedaż towarów spoza Unii będą traktowane jako importerzy. Docelowo nie będzie miało znaczenia, czy paczka jedzie bezpośrednio z Chin, czy z europejskiego magazynu, bo kluczowe stanie się to, kto jest importerem. Dzisiejsza przewaga lokalnych magazynów wynika więc w dużej mierze z konstrukcji rozwiązania tymczasowego, a odpowiedzialność platform za sprzedawane towary będzie z czasem rosnąć.
Najbliższym sprawdzianem będzie listopad. Do cła ma dojść opłata manipulacyjna, a tuż potem zacznie się najważniejszy okres zakupowy w roku. Black Friday pokaże, czy letnie spadki były jednorazową reakcją na nowe ceny, czy początkiem trwałej zmiany zachowań.
Niezależnie od wyniku jedno już się zmieniło. Chińskie platformy przestają być dla europejskich sprzedawców odległym konkurentem, który wygrywa ceną, ale przegrywa czasem dostawy i zaufaniem. Stają się lokalnymi graczami z własnymi magazynami i coraz bardziej przemyślaną polityką cenową. Dla polskiego e-commerce ważniejsze od tego, o ile podrożeje paczka z Temu, jest więc pytanie, jak konkurować z platformą, która pozostanie tania, a do tego będzie wysyłać towar z magazynu w Polsce lub kraju sąsiednim.
Źródła
- Reuters, za MarketScreener: EU to impose 3 euro duty on small e-commerce parcels from July 2026(12.12.2025)
- Reuters, za The Globe and Mail: Shein’s Europe sales tumble after price hikes, ad spend cuts (28.09.2026)
- Anadolu Agency, za UA.NEWS: EU introduces temporary €3 duty on low-cost parcels (2.10.2026)
- E-Commerce Nation: Taxe petits colis : Temu, SHEIN et AliExpress ont perdu jusqu’à 37% de clients – omówienie badania Joko (21.10.2026)
- Wirtualnemedia.pl: Te serwisy i aplikacje rządzą w polskim internecie. Temu najsłabiej od półtora roku(3.06.2026)
- Wirtualnemedia.pl: Temu ma 116 mln użytkowników w Europie. Polska w czołówce krajów (2025)
- Rzeczpospolita: Koniec zakupów za grosze na Temu, Shein i AliExpress
- Douane française: Contournement des flux de petits colis – komunikat prasowy (25.03.2026)
- Belga, za DH: La taxe douanière sur les petits colis a généré 223 millions d’euros de recettes (3.09.2026)
- Ecommerce News Europe: Temu: ‘80% of European sales via local warehouses’ (20.01.2025)
